26.02.2015

best picks: lancome & the body shop



Tworzę serię postów „Best Picks”, aby przekonać Was, że warto czasem zajrzeć do second-handu. Przy odrobinie cierpliwości i motywacji do wstawania rano (ach, świeżutka dostawa!) wierzcie mi, można w tych przerażających dla niektórych czeluściach wyszperać najprawdziwsze perełki! Pomimo że rzeczy są z drugiej ręki, znajdziecie także te absolutnie nowiutkie, jeszcze z metkami, praktycznie za bezcen! Aby Wam to udowodnić i rozbudzić chętkę na mały shopping, dzielę się z Wami swoimi najlepszymi łupami!

W moich second-handach można kupić także nowe kosmetyki, tyle, że o połowę taniej! Dzisiejszy post Wam udowodni, że w dodatku nie byle jakie! W TYM POŚCIE już pisałam o niesamowitym kosmetycznym hicie, który udało mi się upolować. Dziś będą to dwie kolejne rzeczy: klasyczna i ponadczasowa, czerwona szminka Lancome Le Rouge Absolu w odcieniu 134 Idole oraz masło do ciała z serii Chocomania od The Body Shop pachnące niczym nutella! Niedziwne, że na etykiecie napisano: "nieprzeznaczone do spożycia"!

Best Pick:  szminka Lancome Le Rouge Absolu oraz masło do ciała z serii Chocomania od The Body Shop

Zapłaciłam: 2zł i 8zł

Zachęcam do komentowania!
Patsycatsy

English version:
I created “Best Picks” series of blog posts to encourage you to drop in a second-hand shop from time to time. With a little patience and motivation to get up early (ah, fresh delivery!), believe me, you may dig out a real treasure! Despite the fact that goods there are second-hand, you may buy totally new things with price tags attached! All these for a song! To prove you that, I’m sharing my best picks with you!


In second hand shops that I shop in I often find brand-new cosmetics, but... half price! I hope that today's post will show you that you may find even the high-class ones! IN THIS ARTICLE I wrote about one cosmetic hit that I happened to find some time ago. Today, I'm showing you other amazing second-hand cosmetics: classic and timeless red Lancome Le Rouge Absolu no. 134 Idole lipstick and The Body Shop's Chocomania bodybutter. It smells like Nutella! No wonder they wrote "unfit for consumption" on it!

Best Pick: Lancome Le Rouge Absolu lipstick and The Body Shop's Chocomania bodybutter

Paid: 0.5 € and 2 

Don’t hesistate to leave a comment!
Patsycatsy




22.02.2015

it's cold, don't forget your cap

Zimno daje w kość - mamy już dość! Ale co my tam narzekamy, w Nowym Jorku właśnie zakończył się Tydzień Mody, a temperatury sięgały tam nawet -20 stopni Celsjusza! Najtwardsze fashionistki biegały po mieście w samych szpileczkach, bez rajstopek! Cóż, w czasie tak prestiżowego wydarzenia żadna szanująca się trendsetterka nie popełni tak tragicznego faux pas jak rajstopy!
Ja jednak postanowiłam nie rezygnować z czapki. Ostatnio wiatr w Warszawie skutecznie niszczy misternie ułożone fryzury, żeby nie mówić już o urywaniu głowy. Z czerwonym noskiem, jak u Rudolfa, dzielnie prezentuję Wam nową propozycję na chłodne dni. Swój ulubiony płaszcz uzupełniłam koszulą w kratę z cienkiej flaneli ze skórzanym kołnierzem. Lubię skórzane elementy, dlatego postanowiłam dodać do tego spodnie z ekoskóry i nowo upolowane na wyprzedaży botki. Żeby było tradycyjnie, duży, złoty naszyjnik - taka szczypta błysku niczym wisienka na torcie. Wszystkie rzeczy pochodzą z second handu. Jak Wam się podoba?

cap - SH
płaszcz - SH (K-Zell)
shirt - SH (Internacionale)
necklace - SH
ring - SH
bag - SH (Atmosphere)
pants - SH (Topshop)
shoes - DeeZee.pl


















FOLLOW ME ON FACEBOOK AND STAY UP TO DATE WITH WEARINGTODAY OUTFITS, BEST PICKS AND FASHION NEWS!


Instagram

Follow on Bloglovin


Zapraszam do odwiedzenia mojej galerii online na www.pati-szonek.deviantart.com gdzie znajdziecie fotografie i rysunki mojego autorstwa!

Visit my online gallery on www.pati-szonek.deviantart.com where you can find photographs and drawings made by myself!

17.02.2015

my favourite ives rocher products

To nie jest post sponsorowany. Produkty zakupiłam z własnych środków

Pierwszy sklep marki Yves Rocher został otwarty w 1969r. w Paryżu. Ta francuska marka słynie z produktów roślinnych. Produkty Yves Rocher będą idealne nie tylko dla fanów ekologii, ale także przeciwników testowania kosmetyków na zwierzętach. Firma prowadzi także fundację na rzecz ochrony przyrody. Jak widzicie, Yves Rocher to coś więcej niż tylko kosmetyki, dlatego zainteresowałam się ich produktami. W dzisiejszym poście przybliżę Wam moich kosmetycznych ulubieńców i ocenię ich działanie w skali 1-5. No to zaczynamy!


Moje topowe produkty od Yves Rocher (od lewej):

Moment de Bonheur woda perfumowana
Organic Raspberry mleczko do ciała
Zmywacz do paznokci
3-minutowa rozświetlająco-odświeżająca maseczka do twarzy
Pure System głęboko oczyszczający żel do mycia twarzy
Sebo Vegetal płyn micelarny do skóry mieszanej
Sexy Pulp błyszczyk powiększający usta
Korektor wygładzająco-rozświetlający



Moment de Bonheur woda perfumowana

Opis: Zapach kwiatowo-zielono-różany. Lekki i świeży. Nuta głowy: zielona, świeża, nuta serca: kwiatowa, z różą stulistną z Grasse, nuta głębi: drzewna - paczula, cedr.

Trwałość 5/5: Zapach zdecydowanie zielony, trawiasty, wyrazisty. Zaskakująco długo się trzyma, a przecież nie zawiera piżma!

Opakowanie 5/5: Estetyczny, szklany, różowo-zielony flakon z solidnym atomizerem

Cena 3/5: Niestety dość wysoka. Cena regularna to 132zł za 30ml.




Żel głęboko oczyszczający Pure System

Opis: Niezawierający parabenów i mydła żel głęboko oczyszczający Pure System dokładnie oczyści skórę trądzikową. Zawiera kombinację kwasu salicylowego i miąższu z bio aloesu.

Działanie 4/5:
  • oczyszcza skórę i eliminuje nadmiar sebum
  • oczyszcza pory i zmniejsza ilość zaskórników
  • ogranicza pojawianie się wyprysków i zaskórników
Mam skórę skłonną do wyprysków, ale i do przesuszania się. Niestety żel miał w moim przypadku zbyt agresywne działanie: po codziennym stosowaniu bardzo przesuszał i ściągał skórę, dlatego stosowałam go tylko przez jakiś czas, gdy od nowa pojawiały się problemy z cerą.
Osoby ze zmianami zapalnymi niech używają go ostrożnie, ponieważ żel zawiera drobinki peelingujące mogące zaostrzyć problem. Jednak oceniam na 4, bo wypryski zdecydowanie przygasły. Skóra wydawała się czysta i świeża!

Konsystencja 5/5: Lekko brązowawy, dobrze rozprowadzający się żel z drobinkami peelingującymi.

Zapach 5/5: Przyjemny, odświeżający. Dosyć instensywny.

Opakowanie 5/5: Poręczna tubka z zamykanym korkiem.

Cena 4/5: 29zł za 125ml




Oczyszczający płyn micelarny 2w1 Sebo Vegetal

Opis: Płyn micelarny przeznaczony do oczyszczania skóry, usuwania makijażu, nadmiaru sebum i tonizowania skóry. Idealny dla osób, które borykają się z problemem błyszczenia skóry, a także niedoskonałości zlokalizowanych głównie w strefie T.
Składnikiem aktywnym jest puder bajkalski. Puder pozyskiwany jest w naturalnym procesie z korzenia tarczycy bajkalskiej i wykorzystywany ze względu na swoje właściwości regulujące i oczyszczające. Formuła płynu nie zawiera parabenów, olejów mineralnych, barwników i silikonu.

Działanie 5/5:
  • usuwa pozostałości makijażu i zanieczyszczenia
  • tonizuje skórę
  • usuwa nadmiar sebum
Nie lepi się, nie pozostawia filmu. Nie ściąga skóry. Matuje. Super cudo!

Konsystencja 5/5: Przezroczysty płyn.

Zapach 5/5: Delikatny, subtelny, świeży.

Opakowanie 5/5: Plastikowa buteleczka z wygodnym korkiem. Bardzo wydajny.

Cena 4/5: 29zł za 200 ml



3 minutowa maseczka do twarzy z hiszpańskim granatem

Opis: Odświeżająca maseczka z z hiszpańskim granatem pozwalająca odzyskać naturalny, zdrowy blask cery.

Działanie 3/5: W zasadzie, hmm... raczej nie można powiedzieć, że po zastosowaniu przywrócony jest naturalny blask cery, ale lubię ją bardzo ze względu na właściwości odświeżające i lekko wygładzające skórę. Lubię ją nakładać rano i napawać się jej energetyzującym, rozbudzajacym zapachem.

Konsystencja 5/5: Przezroczysty lekki żel dający przyjemny komfort użytkowania.

Zapach 5/5: W tym chyba tkwi tajemnica tego produktu. Pachnie tak smakowicie i orzeźwiająco, że ma się ochotę ją zjeść! I wygląda jak galaretka! Świetnie umila paskudne, zimowe poranki.

Opakowanie 5/5: Mała, wygodna tubka z korkiem.

Cena: Niedostępne na yvesrocher.pl. Cena na stronie francuskiej: 6,80€





Sexy Pulp błyszczyk powiększający usta w odcieniu jaskrawy róż

Opis: Błyszczyk zawiera wyciąg z rokitnika o właściwościach nawilżających i wypełniających, Stymuluje on syntezę kolagenu i kwasu hialuronowego. Ponad to w składzie znajdziemy: witaminę E i bio masło karité.

Działanie 5/5: Usta są nawilżone i ultra-błyszczące, ale z tym powiększaniem ust bym nie przesadzała. Nie spodziewajcie się efektu jak u Natalii Siwiec ;)

Konsystencja 5/5: Na piątkę, co się rzadko zdarza w przypadku błyszczyków, z którymi miałam do czynienia. Nie lepi się, nie spływa, nie roluje i długo utrzymuje na ustach! Nadaje bardzo delikatny kolor.

Zapach 5/5: Słodki, lekko owocowy. Aż się chce zjeść!

Opakowanie 5/5: Wygodny aplikator na patyczku, idealnej wielkości, pozwalający dokładnie rozprowadzić kosmetyk, zakończony granatowym korkiem. Eleganckie, estetyczne opakowanie.

Cena 3/5: Niestety wysoka, ale warto. 43zł za 10 ml.



Korektor wygładzająco-rozświetlający odcień beż

Opis: Niezastąpiony kosmetyk wielofunkcyjny. Dodaje spojrzeniu blasku i rozświetla strefy cienia wokół oczu, maskuje niedoskonałości. Perłowe cząsteczki z wosku z róży nie osadzają się w bruzdach lecz na powierzchni skóry i odbijają światło dając optyczny efekt młodo wyglądającej cery. Zawiera perłowe cząsteczki z wosku z róży, wyciąg z rokitnika, wodę z róży damasceńskiej, olejek z róży muscat.

Działanie 5/5:
  • Rozświetla i ujednolica cerę niczym różdżka. Jest super.
  • Likwiduje cienie pod oczami, ale również zaczerwienienia przy płatkach nosa, konturze ust, czy zmarszczki mimiczne
Konsystencja 5/5: Kremowa, ale bardzo lekka. Szybko się wchłania. Doskonale wtapia się w skórę.

Zapach 5/5: Brak. Za co go bardzo lubię. Uważam, że podkłady i kosmetyki jakie jak korektory, czy bazy nie powinny mieć niepotrzebnie drażniącego zapachu.

Opakowanie 5/5: W formie złotego długopisu. Praktyczny aplikator z pędzlem zapewnia precyzyjne nakładanie kosmetyku.

Cena: 3/5: Drogi, ale warto. 59zł za 1,5 ml.



Zmywacz do paznokci

Opis:  Formuła zmywacza jest bez acetonu, natomiast wzbogacona w olejek ze słodkich migdałów o właściwościach łagodzących i zmiękczających.

Działanie 5/5:
  • Doskonale usuwa lakier do paznokci przy tym nie wysuszając ich
Najlepszy zmywacz jakiego w życiu używałam. Lubię malować paznokcie, ale są bardzo słabe i mają skłonność do łamania się i rozdwajania. Ten zmywacz jako jedyny nie pozostawia na nich białego nalotu i nie wysusza skórek wokół nich. Jest znacznie delikatniejszy, a przy tym równie skuteczny.

Zapach 4/5: Nie jest tak drażniący jak inne tanie zmywacze z jakimi miałam do czynienia. Wyraźnie czuć nuty migdałowe.

Opakowanie 5/5 : Wygodna, zakręcana, solidna buteleczka.

Cena 3/5: Szkoda, że tak małe opakowanie (100ml) za cenę: 17.90zł.



Organic Raspberry malinowe mleczko do ciała

Opis: To mleczko to kolejny produkt, którego używanie stanowi czystą przyjemność. Uwielbiam takie smakołyki dla ciała! Mleczko zawiera olej migdałowy, masło shea i aloes, a zapach pochodzi z najprawdziwszego ekstraktu z owocu maliny.

Działanie 4/5: Zdecydowanie wygładza, ale mógłby pozostawiać dłuższy efekt nawilżenia. Szybko się wchłania nie pozostawiając tłustego filmu, a jedynie przyjemny aromat świeżych malin.

Konsystencja 5/5: Różowe niczym jogurt malinowy mleczko o lekkiej konsystencji pozwalającej na wygodne używanie. Średnio wydajny.

Zapach 5/5: Niebiański zapach świeżutkich malin pozostaje na skórze naprawdę długo!

Opakowanie 4/5: Zakręcana buteleczka z twardego plastiku trochę utrudnia wydobycie z niej pożądanej ilości kosmetyku

Cena 5/5: 2,00€ za 50ml.



info o produktach: yvesrocher.pl





FOLLOW ME ON FACEBOOK AND STAY UP TO DATE WITH WEARINGTODAY OUTFITS, BEST PICKS AND FASHION NEWS!



  Instagram

Follow on Bloglovin


Zapraszam do odwiedzenia mojej galerii online na www.pati-szonek.deviantart.com gdzie znajdziecie fotografie i rysunki mojego autorstwa!


Visit my online gallery on www.pati-szonek.deviantart.com where you can find photographs and drawings made by myself!

10.02.2015

how it's like to be an art student

Po długiej blogowej nieobecności oto jestem. Nowe studia to nie przelewki i pochłonęły znacznie więcej czasu, niż przypuszczałam. Zwłaszcza, że to studia artystyczne. Wymagały ode mnie wielkich zmian i trybu życia i myślenia. Może zastanawiacie się czy te studia są dla Was odpowiednie? Pozwólcie, że rozwieję mity: są to studia trudne, dla osób wytrzymałych na krytykę, wielce zdyscyplinowanych. Ludzi pełnych motywacji i pasji. Wielu z Was pewnie stereotypowo myśli, że na takie studia idą dla rozrywki dzieci bogatych rodziców, bo i tak nic nie muszą robić do końca życia. A, i muszą obowiązkowo mieć zielone włosy, hipsterskie okularki i wyglądać jak bezdomni. Nic bardziej mylnego. Poznałam wielu wyjątkowych ludzi, którzy wyglądają absolutnie zwyczajnie. Ale to, co ich wyróżnia z tłumu, to nie wygląd, ale prawdziwy talent. Najbardziej fascynujące jest to, że każdy z nas pracuje w inny sposób, ma inny styl, inaczej patrzy na świat i przelewa to na płótno. Nikt nie jest dziwny, zamknięty w sobie, ekscentryczny. Tak już w życiu mam – mam szczęście do spotykania fajnych, otwartych ludzi, którzy siebie wzajemnie wspierają i są życzliwi.
Mam dużo przedmiotów praktycznych, takich jak: malarstwo, grafika, rysunek, multimedia, fotografia, rzeźba, uzupełnione kilkoma przedmiotami z zakresu historii i teorii sztuki. Nie korzystamy z podręczników, nie drętwiejemy na wielogodzinnych wykładach na auli. Tutaj dla odmiany działamy i to jest najlepszy sposób na naukę! Bierzemy ołówki, czy farby i do boju! Na rysunku rysujemy studium modela, na malarstwie farby w dłoń i malujemy martwą naturę. Na grafice ryjemy matryce i robimy odbitki. Na rzeźbie upaciani po łokcie gliną, lepimy studium głowy. Te studia to ciężka fizyczna praca, ale jakże satysfakcjonująca!. Tematy na zaliczenie sugerowane przez wykładowców też nie są takie oczywiste i wymagają pokonania ograniczeń myślowych i wypłynięcia na szersze wody. To naprawdę rozwijające, chociaż na początku bardzo trudne. Spróbujcie zinterpretować temat „mój dom” nie przedstawiając domu. A z czym Wam się kojarzy „paradoks imitacji”? Wykładowcy są wymagający i krytyczni. Od razu widzą, kto nie wkłada odpowiednio dużo wysiłku w prace. Oszukaństwo nie przejdzie.
Sesyjny maraton dopiero się zakończył, ten element jest wspólny na wszystkich studiów. To szalony czas, halo, studenci, Wam nie trzeba tego tłumaczyć, prawda? :) Łzy, pot, ślęczenie po godzinach i frustracje. Ale wysiłek się opłaca. Stawiam sobie wysoko poprzeczkę. Chcę się uczyć i jestem zmotywowana. Efektem są same piątki na semestr. Teraz mogę już świętować!
To nie prawda, że jak ktoś nie ma pomysłu na siebie, to zostaje artystą. Bycie artystą to o wiele więcej. Bycie artystą wymaga wielkiej świadomości, wiedzy, wyczucia, no i talentu. W tych czasach z samego bycia artystą nie będziesz jeść chleba. Teraz artysta idzie z duchem czasu i więcej mu z biznesmena.

Pół roku tych studiów dało mi naprawdę wiele. Czekam na więcej. Mogłam, chciałam, zdobyłam. I walczę dalej. Wy też nie przestawajcie. O swoje marzenia. O swoją pasję. O siebie.


Żeby nie być gołosłownym, zapraszam do obejrzenia moich prac z tego semestru:



























Więcej moich prac tutaj: TU
See more Patsycatsy artworks: HERE


FOLLOW ME ON FACEBOOK AND STAY UP TO DATE WITH WEARINGTODAY OUTFITS, BEST PICKS AND FASHION NEWS!


  Instagram

Follow on Bloglovin


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popular Posts

Instagram